Gostyń, dodano: Gostyń 04.03.2008
Rowerem przez Afrykę
Wtorkowy wieczór mieszkańcy Gostynia mimo ochłodzenia i padającego śniegu mogli spędzić w gorącej atmosferze w Cafe Absolwent na kolejnym spotkaniu z cyklu "Spotkajmy się - poznajmy się".
Tym razem było jeszcze cieplej niż zwykle. Wszystko dzięki Łukaszowi Wierzbickiemu, który opowiadał o Afryce, a dokładniej o wyprawie Kazimierza Nowaka rowerem przez Czarny Ląd.
Łukasz Wierzbicki usłyszał po raz pierwszy historię o odważnym poznaniaku od swojego dziadka. Postanowił poszukać reportaży z tej wyprawy i złożyć wszystko w jedną całość. Poszukiwania zakończyły się sukcesem, chociaż nie było łatwo. - Były luki, białe plamy, ale wiedziałem, że mamy piękny, literacki opis wspaniałej podróży - mówił Wierzbicki. Z tych wszystkich zebranych materiałów w 2000 roku powstała książka.
Nie był to jednak koniec jej tworzenia. Gdy 25 listopada 2006 w holu Dworca Głównego w Poznaniu Ryszard Kapuściński odsłonił tablicę pamiątkową poświęconą Kazimierzowi Nowakowi, nikt nie podejrzewał nawet, że będzie to kolejny krok do ustalenia szczegółów jego podróży.
Dzięki rozgłosowi, który towarzyszył tej odsłonie, udało się odnaleźć rodzinę wielkiego podróżnika. Materiały, które udostępnili potomkowie Kazimierza Nowaka, pozwoliły wydać książkę jeszcze raz, jednak w zdecydowanie rozszerzonej formie.
Ryszard Kapuściński, rozmawiając przed wyjazdem z Łukaszem Wierzbickim, podsunął pomysł, by historią wielkiego podróżnika zainteresować również dzieci. Stworzono więc także książkę dla najmłodszych czytelników pt. "Afryka Kazika", której premiera odbyła się dwa tygodnie temu.
Historia podróży zaczęła się w latach trzydziestych minionego wieku. W październiku 1931 roku poznański urzędnik - Kazimierz Nowak postanowił wyruszyć w podróż po Afryce. Zabrał ze sobą wszystko, co miał - rower oraz drobne oszczędności - i rozpoczął swoją wyprawę w Trypolis. W Wielkanoc roku 1932 został aresztowany na Saharze, gdyż przemieszczający się po pustyni człowiek z rowerem wzbudzał podejrzenia. Szybko go jednak wypuszczono i mógł kontynuować swoją podróż.
Większą część trasy rower był raczej pchany przez podróżnika niż używany jako środek transportu. W czasie swojej wyprawy Kazimierz Nowak poznał wielu rdzennych mieszkańców Afryki, którzy byli dla niego bardzo dobrzy i chętnie udzielali mu pomocy mimo bariery językowej.
Podczas podróży Nowak codziennie pisał listy do swojej rodziny, natomiast jego żona, gdy tylko nadarzyła się okazja, wysyłała do niego paczki m.in. z łatami do opon roweru, gdyż z pękającymi od upału dętkami podróżnik miał najwięcej problemów.
Gdy Kazimierz Nowak postanowił wracać do kraju, rower właściwie się rozpadał. Dlatego kolejny etap wyprawy przebył na koniu. - Żałował, że zamienił rower na konia, ponieważ koń musi jeść, pić i boi się dzikich zwierząt - opowiadał Łukasz Wierzbicki.
Z konia więc musiał zrezygnować i w dalszą podróż wyruszył czółnem, które nazwał "Poznań 1". Jednak podczas spływu po rzece doznał poważnego wypadku, a czółno zostało zniszczone. Nowak musiał kupić nowe, ale tym razem nazwał je na cześć żony "Maryś".
Najtrudniejszą częścią drogi powrotnej była Sahara. Podróżnik nie chciał być zależny od innych, więc postanowił stworzyć własną karawanę i w ten sposób na wielbłądzie przebył pustynię. Ostatnie 1000 km przejechał na rowerze, sprzedając wcześniej - z dużym smutkiem - czworonożnego przyjaciela. Reszty ekwipunku pozbył się w Algierze, skąd popłynął do Marsylii. Nie miał już wtedy pieniędzy na dalszą podróż do Poznania.
Dzięki pomocy żony po 5 latach i 2 tygodniach podróży, na dzień przed Bożym Narodzeniem Kazimierz Nowak wrócił do domu. Jednak z powodu wyczerpania organizmu malarią i długą drogą, przebytą w trudnych warunkach, w niespełna rok po powrocie zmarł.
Tekst/foto: Marta KulakGaleria
Czytaj również
- Gmina przegrała z „Łączpolem”
- Chuck Norris w Gostyniu - fotorelacja
- Konkursy prawie rozstrzygnięte
- Za połowę ceny
- Kierowcy sami dzwonili po policję
- Szczęściarze z Daleszyna
- Skutek porannego pośpiechu - zdjęcia
- Gdzie czterech się bije, tam Gmina korzysta
- Kłopoty z powodu decyzji NFZ
- Podwójna gra - zdjęcia
- Skarbiec Wartości - Rodzinny festyn
- Spotkanie z autorem „Gnoju”
- Policja zatrzymała podpalacza
- Wystarczyła chwila nieuwagi
- Przypadek , czy celowe działanie?
Komentarze (1)
Uwaga ! - Internauci piszący komentarze w portalu gostyn24.pl biorą pełna odpowiedzialność za zamieszczane treści. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania jeżeli uzna, że nie są zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszać normy prawne i obyczajowe. Pamiętaj! - pisząc komentarz, anonimowy jesteś tylko do momentu, gdy nie przekraczasz ustalonych zasad.
UWAGA: Komentarze publikowane są po akceptacji moderatora.
Dodane przez fryga, w dniu 2008-03-05 17:42:05
Chciałbym jedynie dodać, że swój wkład w organizacje spotkania miał także Gostyński Klub Rowerowy Cyklista.